Moja żona postanowiła, że zmieniamy coś w naszym domu. Nie wiem, co się jej nie podobało, ale mówiła, że już ma dosyć tego, jak się prezentują nasze wnętrza. Pomyślałem więc, że nie ma problemu.

Projektant wnętrz i nieudany projekt

projektant wnętrzWynajmiemy projektanta wnętrz i on nam ładnie określi, co warto byłoby tutaj zrobić. Oczywiście, projektowanie wnętrz będzie musiało uwzględniać naszą własną wizję. To wydawało mi się zaś najtrudniejsze, bo czego innego oczekiwała moja żona, a czego innego ja. W każdym razie zjawił się u nas pewnego dnia projektant wnętrz. Jakoś od pierwszego momentu nie przypadł mi do gustu. Moja żona stwierdziła, że zachowywałem się jak samiec alfa na swoim terytorium. Możliwe, bo w końcu byłem na swoim terenie, a ten koleś mi na nie wtargnął (nieważne, że na moje własne polecenie). Nie podobał mi się ten architekt wnętrz czy kim on tam w istocie był. Miał jakiś taki drażniący styl bycia, a na domiar złego moja żona była nim oczarowana. Byłem więc zazdrosny, choć nie mogłem się do tego głośno przyznać, bo to by stanowiło o przewadze tego człowieka. Chcieliśmy mu wyjaśnić na czym ma polegać projekt wnętrz dla nas i niech sobie idzie. Wyłożyliśmy zatem sprawę jasno i czekaliśmy na efekty. Projektant wnętrz z Wrocławia dzwonił jeszcze w tak zwanym międzyczasie, żeby upewnić się, co do szczegółów. Myślałem, że wszystko będzie dobrze, ale ostatecznie proponowana przez niego architektura wnętrz w ogóle mnie nie zachwyciła. Żona była niby zadowolona, ale też widziałem kątem oka, że coś nie pasuje.

Odesłaliśmy tego eleganta, stwierdzając, że nie o to nam chodziło. Oczywiście, nie mogliśmy całkiem nie zapłacić, bo jednak się napracował. Na pewno jednak nie urządzimy w proponowany sposób mieszkania.