Budując dom, trzeba mieć oko na wszystko i niemal bez przerwy patrzeć robotnikom na ręce. Niestety przekonałem się o tym na własnej skórze. Przez zatrudnienie niekompetentnej ekipy straciłem tylko czas, materiały i pieniądze, które mogłem spożytkować dużo lepiej.

Profesjonaliści od przyłączy

nawiertka z zasuwą i opaskąPierwsze problemy pojawiły się, już przy murowaniu. Pewnego dnia, przyjechałem na budowę bez zapowiedzi, żeby sprawdzić postęp prac. Na miejscu zobaczyłem, że jeden z murarzy był kompletnie pijany i ustawiał cegły na sztorc, a pozostali dwaj murarze, nagrywali całą sytuację telefonem i zachęcali go do dalszej pracy. Zadzwoniłem do kierownika budowy ze skargą. Chciałem od razu zerwać umowę z tą firmą i zacząć szukać nowej, jednak kierownik obiecał mi, że ukarze niesfornego murarza, pokrywając koszt zmarnowanych materiałów z jego pensji. Po tym wybryku częściej zaglądałem na budowę i rzeczywiście, robotnicy trzymali już fason, żaden z nich nie był pijany ani razu. Niestety nie mogłem ich pilnować, kiedy montowali okna, co poskutkowało jedną zbitą szybą i zarysowaniami na ramach pozostałych okien. Wtedy miarka się przebrała, zażądałem rekompensaty od firmy, za poniesione straty. Rozstaliśmy się w niezbyt przyjaznej atmosferze. Na moje nieszczęście, ekipa podłączająca wodę okazała się równie niekompetentna. Hydraulicy, którzy robili przyłącze zapomnieli chyba, że potrzebna jest im nawiertka z zasuwą i opaską. Nie wiem, skąd im przyszedł taki pomysł do głowy, wiercili otwór w rurze pod ciśnieniem, bez nawiertki, co poskutkowało jej pęknięciem.

Tym razem nie dałem się ugłaskać i od razu zwolniłem niekompetentnych hydraulików. Zanim zatrudniłem następną ekipę, sam kupiłem potrzebne rury i nawiertki, na wszelki wypadek. Na szczęście tym razem trafiłem na prawdziwych profesjonalistów i obyło się bez dalszych strat.