Współpracuję z firmą, która zajmuje się organizacją szkoleń na różną skalę. Od wydarzeń dedykowanych kilkudziesięciu uczestników, aż po wielkie eventy liczące nawet po kilka tysięcy osób. Rynek szkoleń coraz bardziej się rozrasta. Ludzie chcą się rozwijać w tych zakresach, o których raczej nikt ich nie uczył w szkole.

Tłumacz na dużym szkoleniu

tłumaczenie symultaniczneW dzisiejszych czasach można zaobserwować wyraźną tendencję do uczestniczenia w różnego rodzaju szkoleniach. Ludzie chcą się rozwijać, głównie w tych obszarach, których nie porusza się w szkole. Mam okazję współpracować z jedną z największych firm szkoleniowych w Polsce. Organizujemy wydarzenia dotyczące edukacji finansowej, umiejętności miękkich i pracy z emocjami. Bardzo często zapraszamy na takie szkolenia ekspertów z całego świata. Niezbędnym elementem tych wydarzeń jest więc tłumaczenie symultaniczne, które zawsze wzbudzało mój zachwyt. Na dłuższe szkolenia zatrudniamy zazwyczaj kilku tłumaczy, którzy zmieniają się w trakcie wystąpień. Zadziwiające jest to, że potrafią oni nie tylko prefekcyjnie przetłumaczyć prelegenta, ale jeszcze na dodatek dodają do tego swoją interpetację niewerbalną, dodając tłumaczeniom życia. Najczęściej tłumaczymy na żywo z języka angielskiego. Większość uczestników szkolenia co jakiś czas ściąga słuchawki z tłumaczeniem, w końcu jesteśmy społeczeństwem, które potrafi komunikować się po angielsku. Jednak kiedy zapraszamy prelegentów mówiących w innych językach, niż angielski, wszyscy mają na uszach słuchawki.

Wraz z dużą firmą szkoleniową organizujemy w naszym kraju coraz więcej wydarzeń, na których eksperci z całego świata przekazują wiedzę na różne tematy. Z racji tego, że prelegenci mówią zazwyczaj w innym języku, niż polski, korzystamy z tłumaczń symultanicznych.